Tematyką bloga ma być pielęgnacja moich włosów oraz ich zapuszczanie. Blog mam mi służyć głównie jako miejsce zapisywania różnych spostrzeżeń, obserwacji związanych z pielęgnacją włosów, a także jako źródło informacji dla osób zainteresowanych tematem.

niedziela, 5 stycznia 2014

Khadi - Olejek stymulujący wzrost włosów. Opinia po miesiącu stosowania.

Olejek Khadi był na moim celowniku niemalże od początków włosomaniactwa ( wszakże zachwalała go Anwen, od której bloga zaczęła się moja włosowa obsesja). Od jego zakupu wstrzymywała mnie jednak zaporowa cena i marna dostępność - miałam możliwość kupienia go przez internet lub szukanie go w Krakowie - czyli dodatkowe koszty.
Stawiałam sobie różne warunki - że kupię go gdy zużyję wszystkie zalegające wcierki, potem jeszcze inne mazidła - warunki te realizowałam, ale zakup odkładałam nadal. 



Po przeprowadzce do Łodzi okazało się że mieszkam niecałe 200 metrów od sklepu, który ten olejek sprzedaje. Mam tu na myśli Skarbiec Natury, z którego zamawiałam już kiedyś cassię Khadi i amlę.
Zaczęłam sobie stawiać kolejne warunki - Henri wybiła mi to z głowy. Poszłam kupić upragniony olejek - nie ma. Przy drugiej wizycie, na początku listopada wreszcie go dostałam, prosto z paczki. Tadam!

           Parametry          
210 ml olejku kosztowało mnie 58 zł. Opakowanie to plastikowa butelka, w zakrętce znajduje się otworek do nalewania olejku - nigdy go nie użyłam, zawsze odkręcam całą zakrętkę i odmierzam porcję wprost z buteleczki. Olejek zabezpieczony jest w środku korkiem - ja go nie wyrzucałam gdyż przydaje się on przy transporcie olejku ( bez niego na pewno by się wylał) a także można nim odmierzyć odpowiednią ilość olejku. Cała buteleczka była jeszcze zafoliowana.
Opakowanie zdobią bardzo ładne etykietki z napisami w języku angielskim i niemieckim. Po jakimś czasie etykietka odrobinę się niszczy. Na folię naklejona jest też etykietka w języku polskim - ja ją przekleiłam na buteleczkę.
Zapach olejku jest charakterystyczny - lekko ziołowy, głównie wyczuwalna jest kamfora.

           Aplikacja          
Używam olejku przed każdym myciem. Wcieram go tylko w skalp. Moje włosy nie lubią oleju kokosowego który jest tu olejem bazowym, więc nie nakładam go na długość. Jednorazowo nakładam 1,5 -2,5 ml. 1,5 ml to minimalna ilość, jaką potrzebuję aby pokryć cały skalp, 2 ml jest w sam raz, natomiast 2,5 ml to już ilość przy której palce lekko ślizgają się po całej skórze głowy.
Olejek odmierzam za pomocą łyżeczki miarowej lub wspomnianego korka ( jego pojemność to ok. 2,5 ml). W odmierzonej ilości olejku delikatnie zanurzam opuszki palców jednej ręki, rozcieram olejek na opuszkach drugiej ręki i nakładam na skalp, wsuwając palce pod włosy.
Olejek trzymam na włosach minimum 2 godziny, często także zostawiam go na noc.


           Efekty          

Przyrost
Podczas miesiąca używania samego olejku, bez innych wspomagaczy porostu ani suplementów ( z wyjątkiem oleju lnianego, który piję codziennie) moje włosy urosły o 1,5 cm. Do takiego przyrostu nie potrzebuję olejku za prawie 60 zł, byłabym usatysfakcjonowana gdybym miała 2-2,5 cm włosów więcej. Obstawiam, że wpływ na przyrost jednak jest ( nie znam nadal mojego "zwykłego" przyrostu bez wspomagaczy, długo nie mierzyłam miesięcznego przyrostu włosów czego teraz żałuję). Możliwe też, że na wzrost włosów wpłynął raczej masaż wykonywany przy aplikacji niż sam olejek. Zobaczymy jak włosy będą rosły w kolejnych miesiącach.
Wypadanie włosów
Na wypadanie nie zwracałam uwagi gdyż liczyłam na przyrost. Okazało się jednak, że olejek widocznie zmniejszył wypadanie moich włosów. Zazwyczaj mój skalp jest w dotyku lekko chropowaty, co jest spowodowane kuleczkami sebum które uparcie siedzi w mieszkach włosowych. Nieraz widziałam że wypadają mi włosy których cebulki były szczelnie otoczone warstewką sebum. Próbowałam walczyć z tym problemem robiąc cukrowy peeling skalpu który nie dawał szczególnych efektów a przy którym traciłam dużo włosów. Za to przy olejku Khadi problem z chropowatym skalpem i wypadającymi przez to włosami znikł, co bardzo mnie cieszy.
Baby hair
Jakieś są, ale nie jest ich bardzo dużo jak np. po wodzie brzozowej.
Zmiana koloru włosów
Olejek Khadi zawiera m.in. olejek rycynowy który może powodować przyciemnienie rosnących nam włosów. Moje włosy u nasady faktycznie są lekko ciemniejsze i w chłodniejszym, szarawym odcieniu, ale równie dobrze może to być spowodowane okresem zimowym i brakiem słońca.

           Wydajność           
Olejek jest bardzo wydajny! Przy zakupie buteleczka była pełna po same brzegi, olejku było nalane aż pod korek. Po miesiącu regularnego używania dotarłam ledwo do górnej granicy etykietek.
Zużycie olejku po miesiącu (15 - 16 aplikacji). Początkowo olejek sięgał do połowy szyjki butelki.

Za miesiąc pojawi się kolejna, krótsza już relacja z używania olejku. Postaram się także napisać analizę składu i krótkie omówienie wszystkich składników.

Nie mieszkam już blisko sklepu, w którym kupiłam ten olejek, na początku grudnia przeprowadziłam się. Wczoraj dowiedziałam się, że dosłownie przecznicę od mojego mieszkania (120 metrów) jest sklep zielarski pełen rosyjskich kosmetyków. Byłam tam już dzisiaj i omal nie lizałam szyby ( bo niedziela i zamknięte) =D.

środa, 1 stycznia 2014

Miesięczna aktualizacja długości - styczeń 2014

Tym razem zupełnie punktualnie, pierwszego dnia stycznia.

Zdjęcia jak zwykle są robione komórką. Tym razem wstawiam dwa - jedno jest lekko rozmyte, ale widać na nim idealnie długość, drugie jest wyraźniejsze, ale odchyliłam na nim głowę do tyłu i włosy wyglądają na dłuższe.
Wstążki tym razem również są dwie - z nowym rokiem przechodzę do kolejnego celu którym jest wcięcie w talii. Według moich pomiarów jest to 79 cm. Czyli w tym roku powinnam go osiągnąć, a nawet przejdę już do zapuszczania do bioder.
Przekłamana długość, za to zdjęcie wyraźne.

Tutaj długość jest taka jak w rzeczywistości, za to zdjęcie trochę niewyraźne.

           Co się działo w grudniu          
W grudniu moje włosy urosły o 1,5 cm. Niby nie jest to mało, ale liczyłam na większy przyrost. Przez cały grudzień wcierałam olejek Khadi stymulujący wzrost włosów. Wcierałam go przed każdym myciem, na minimum 2 godziny, chociaż częściej zostawiałam go na noc. Wewnętrznie nie przyjmowałam nic - nie piłam drożdży ani skrzypokrzywy, piłam jedynie olej lniany. Planowałam troszkę inaczej, ale przynajmniej mam pojęcie jak działa olejek solo.

Obecna długość włosów to 71,5 cm.

           Plany na styczeń          
Olejek Khadi jest drogi, ale i bardzo wydajny więc testować go będę jeszcze przez parę dobrych miesięcy. Za jakiś czas pewnie połączę go z inną wcierką - mam ich zapas na jakieś 400 aplikacji. Ale to pewnie jeszcze nie w styczniu.
Jeśli poczuję się wystarczająco zmotywowana to spróbuję wrócić do drożdży i skrzypokrzywy, jednak sądzę, że przyda się jeszcze jeden miesiąc testowania działania olejku solo.
Poza tym - chcę napisać opinię o olejku po pierwszym miesiącu używania, zaktualizować kolekcję moich mazideł, jeszcze raz nałożyć cassię. Raczej nie pokażę żadnej fryzury, choć planuję to już od dawna - nie ma mi kto robić zdjęć moich fryzur.

piątek, 27 grudnia 2013

Cassia Henne Natur - podejście drugie.

Pół opakowania owej henny zużyłam w czerwcu, drugie pół przygotowałam sobie w Boże Narodzenie. I to się nazywają fajne święta =).



            Przygotowanie           

Cassia zalana tym razem samą wodą tuż po pasterce, stała ok 6-7 h w pobliżu kaloryfera. Nie było jej zbyt gorąco, nie parowała, nie podsuszyła się nawet. Rano dolałam jeszcze trochę wody i wymieszałam cassię ponownie, tym razem mikserem. Otrzymana konsystencja była lejąca, ale nie wodnista - trzymała się dobrze na włosach i pół opakowania ( 45 g) cassi spokojnie wystarczyło na pokrycie całych włosów i skóry głowy.


            Aplikacja           
Włosy wymyłam szamponem Barwa naturalna agrestowym. Jest to siarczanowy mocno oczyszczający włosy szampon który można kupić w każdym kiosku czy GSie za 3 zł ( mój kosztował 2,70). Używam go raz na ruski miesiąc albo jeszcze rzadziej - zazwyczaj na takie właśnie okazje jak cassia, poza tym moje włosy nie potrzebują aż tak mocnego oczyszczania. Bardzo lubię ten szampon za to że ma ładny kolor, piękny mocny ( lekko chemiczny) zapach i bardzo dobrze się pieni.
Po myciu nie suszyłam włosów tak jak ostatnio tylko nałożyłam papkę na mokre włosy osuszone tylko ręcznikiem. Włosy nad karkiem wysmarował mi chłopak.  Później nałożył mi też siatkę jednorazową i zakleił ją z tyłu taśmą, żeby się dobrze trzymała. Na to stary ręcznik, naprawdę stary, żeby nie było szkody kiedy się ufarbuje tak jak poprzedni, i siadamy oglądać Elfen Lied.
5 odcinków później spłukałam bardzo dokładnie to co miałam na głowie i nałożyłam dużą ilość maski Alterra Aloes i Granat. Po 30 minutach ( jeszcze jeden odcinek) spłukałam maskę. Po aplikacji tej maski już przy spłukiwaniu moje włosy stają się gładkie i śliskie, dzięki temu udało mi się bardzo dokładnie wypłukać całą cassię. Później na włosy już nic nie nakładałam, rozczesałam je i zostawiłam rozpuszczone do wyschnięcia.


            Efekty           

Włosy przy schnięciu były lekko spuszone i suche, ale tak jest u mnie zawsze. Po całkowitym wyschnięciu wygładziły się i ułożyły. Poprawił się ich skręt, ostatnimi czasy nawet po porządnej stylizacji tak nie falowały. Nabrały także objętości - głównie wizualnie bo warkocz jaki był, taki jest, nie przytył ani odrobinkę.W dotyku były gładziutkie, ale jednocześnie sztywniejsze i bardziej elastyczne. Nie lubię efektu miękkich włosów, u mnie nie jest on wskazany bo włosy same z siebie są miękkie i delikatne. Włosy po zapleceniu w warkocz pofalowały się mocniej niż zwykle.
Jest też widoczna różnica w kolorze - włosy są jaśniejsze! Nie musiałam się doszukiwać różnicy w kolorze tak jak ostatnio, i kombinować że "może jak podrosną to zauważę, ze odrost jest ciemniejszy". Po prostu spojrzałam w lustro gdy włosy już były suche i stwierdziłam że są jaśniejsze. Różnicę zauważył tez mój chłopak, i to sam z siebie! Oczywiście włosy nie są rozjaśnione jak po farbie, różnica raczej polega na pojawieniu się słonecznych, ciepłych refleksów. Taki efekt bardzo mi się podoba, tym bardziej ze teraz moje włosy rosną ciemniejsze od reszty i w bardziej szarym, chłodnym odcieniu.


           Porównanie           

Efekty poprzedniej zabawy z cassią nie były aż tak zadowalające - tym razem wprowadziłam kilka modyfikacji i jestem bardzo zadowolona:
-Użyłam po prostu wody, nie zakwaszałam mieszanki kwaskiem cytrynowym, odstawiłam ją też na krócej ( 6 h zamiast 12).
- Nie suszyłam włosów przed aplikacją, jedynie odsączyłam je ręcznikiem.
- Zrobiłam nieco rzadszą miksturę niż ostatnio i znalazłam pomocnika, dzięki czemu przygotowana porcja wystarczyła mi na całe włosy i nałożyłam ją równomiernie.
- Uniknęłam splamienia ręcznika.
- Nałożyłam na włosy i na skalp maskę dzięki której wypłukałam z włosów całą cassię już przy pierwszym myciu. Nie zostawiałam włosów samym sobie po zabiegu, tylko je od razu porządnie nawilżyłam.
Teraz faktycznie widzę dobroczynny wpływ cassi na stan i kolor moich włosów. Po powrocie do Łodzi zamierzam sobie zamówić 3 opakowania tej cassi i nakładać ją częściej niż do tej pory - postaram się raz na miesiąc.

niedziela, 1 grudnia 2013

Miesięczna aktualizacja długości - Grudzień 2013

Dni są już krótkie, prawie przez cały czas jest ciemno i ciężko zrobić zdjęcie przyzwoitej jakości, szczególnie telefonem. W każdym razie coś zrobić się udało:
Szampon NS do wszystkich rodzajów włosów, maska Ziaja oliwkowa, jedwab Marion Natura Silk, żel Joanna mrożący ( tu akurat po stylizacji już nie ma śladu). Czerwona strzałka - grzywka w jej najkrótszym miejscu ( podwinięta).
Czerwona wstążka zaznaczająca miejsce już poniżej zapięcia stanika jest ledwie widoczna spod włosów. Następnym celem będzie wcięcie w talii, ale to pewnie dopiero w lutym.
Obecna długość włosów to 70 cm. Moim celem było 73 cm - czyli włosy już widocznie wystające poza zapięcie od stanika. Dlatego jeszcze nie przechodzę do kolejnego celu, poczekam jeszcze miesiąc albo dwa aż włosy dorosną do pożądanej długości. Niestety nie mam dokładnego pomiaru z początku listopada, więc nie jestem w stanie stwierdzić ile moje włosy urosły w tym miesiącu. I po raz kolejny obiecuję sobie, ze od teraz będę mierzyć włosy regularnie, co miesiąc ( i robić zdjęcie).

           Listopad           
Listopad minął mi na wcieraniu Jantaru przed myciem włosów - na ok 2 godziny przed, za to wewnętrznej suplementacji po prostu nie było - parę razy coś tam wypiłam i na tym koniec. Zajęłam się uzupełnianiem niedoboru żelaza, który zaskoczył mnie na początku miesiąca.  przyszłym tygodniu zbadam krew ponownie.
Za to w grudniu zamierzam nadrobić zaległości. Kupiłam wreszcie olejek Khadi stymulujący wzrost włosów, nad którego zakupem zastanawiałam się równe 2 lata =).

           Plany na grudzień           
* Wcieranie oleju Khadi w skalp na minimum 2 godziny przed każdym myciem
* Codzienny masaż skalpu
* Codzienna suplementacja skrzypokrzywą i drożdżami
* Wycinanie rozdwajających się końcówek
Planuję też kilka innych rzeczy ale nie wiem czy uda mi się je zrealizować, więc po prostu o nich nie piszę.
Pokładam duże nadzieje w nowym olejku, mam nadzieję że w styczniowej aktualizacji będę miała się czym pochwalić.